• Wpisów: 12
  • Średnio co: 178 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 09:58
  • Licznik odwiedzin: 2 979 / 2323 dni
 
kamciag2000
 
Spojrzałam na zegarek, jest 7. 30. Za chwilę mam szkołę. Szybko wyrwałam się z łóżka, zwalając puchową kołdrę na podłogę. Śniadanie zjadłam w pośpiechu, choć szybkość nie jest moją silną stroną. Ledwie co zdążyłam wyrwać jeszcze tylko czarną marynarkę, a już musiałam być w samochodzie.
- Powiesz mi, o co chodziło z tym zerwaniem przyjaźni. – Spytała się mama. Wykrzywiłam usta. Skąd ona o tym wie?! Śledziła mnie czy co?
- To nic takiego, sprawa skończona.
Ugasiłam emocję. Nie lubię, gdy mama pyta się o rzeczy na, które nie chcę odpowiadać.
W niecałe piętnaście minut byłyśmy już pod szkołą, na szczęście obyło się bez korków. Pożegnałam się z mamą, poczym wkroczyłam do szkoły. Przemierzyłam długi korytarz. Znalazłam szafkę i wzięłam potrzebne książki, jeszcze tylko miałam chwilę zaczekać na Zoey. Siedzi na konsultacjach. Gdy, nagle stało się coś nieoczekiwanego. Wpatrzona, zapomniałam o całym świecie. Nie byłam pewna czy to prawda, czy złudzenie. Moja wyobraźnia. Wmurowana w ziemie wpatrywałam się, jak szalona w te zjawisko. Zobaczyłam właśnie najprzystojniejszego chłopaka w życiu. Miodowe włosy połyskiwały w blasku słońca. Grzywka lekko wpadała do oczu, ale nie na tyle, by je zasłonić. Ich szafirowy blask rozchodził się po całym korytarzu. Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu, ten widok był lekiem na me serce.
- Kate? – Zoey mnie zaczepiła. – Radzę ci lepiej przestań się patrzeć.
- O co ci chodzi? – Wyrwałam jakby nigdy nic. Szybko się ogarnęłam. – Przecież ja na nic takiego się nie patrzyłam.
Zoey wpatrywała się we mnie z niedowierzaniem.
- Nie oszukuj się Kate, przecież obie wiemy, że patrzyłaś się na Nialla.
- Niall, więc tak ma na imię. Skąd wiesz?
Moje hormony buzowały, byłam pewna, że zaraz pójdę i opowiem mu o sobie, może tylko trochę brakowało mi śmiałości. Moje serce biło jak szalone, co chwilę wyrywało się i miejsca. Dziwne uczucie w brzuchu, sprawiało, że leciałam. Odlatywałam razem z nim, był skrzydłami które nas unoszą. Nie mogłam przestać się patrzeć, był taki słodki, taki idealny. Miał w sobie coś takiego.
- Halo? Czy ja gadam do ściany?
Zoey machała mi ręko przed oczami. A jej gestykulację sprawiały, jakby pytała „ co się ze mną dzieję”
- Radzę ci przestań się patrzeć. To Niall Huston, nowy chłopak w szkole, przed chwilą był na konsultacjach. Ale uważaj, bo Carmen ma na niego oko.
Te imię wyrwało mnie z tak pięknego snu i zamieniło go w koszmar. Carmen?! To królowa naszej szkoły, przy niej wyglądam jak ostatnie nieszczęście, totalna idiotka. Nie mam pojęcia czemu, ale każda dziewczyna jest na jej rozkaz. Wszystkie chcą się z nią kolegować, choćby po to, by pozyskać jakąś pozycję w szkole. Niemiły grymas pojawił się na mojej twarzy, a przez głowę przemknęła mi tylko jedna myśl „ czemu właśnie ona?”. To odwieczne pytanie. Okey, jeśli byłaby to jakaś inna dziewczyna, to nie ma sprawy, ale Carmen!? Ona może naprawdę cię ośmieszyć i to przed całą szkołę, wtedy już nikt nie będzie trzymał twojej strony. Nie mam z nią żadnych szans. Moje serce jęczało. Płakało jak małe dziecko. Odwróciłam głowę w stronę Zoey, ze smutkiem wpatrywałam się w jej tęczówki.
- Hej, ale to, że i Carmen on się spodobał, nie oznacza jeszcze twojej klęski. Nie możesz tak od razu się poddać.
- Myślisz, że mam jakieś szanse?
Przymrużyłam brwi. Czy ona naprawdę tak sądzi? Ja i Carmen na jednym polu bitwy? Nie wiem czy to dobry pomysł, ale Niall wydawał się tak kuszący, że chyba się nie opre i będę musiała z nią walczyć.
- Ej no, zależy ci na tym chłopaku? – Wtrąciła Zoey.
Teraz miałam już stuprocentową pewność, że tak. Nie zastanawiałam się ani chwili dłużej.
- Mhm – odpowiedziałam.
Akurat zadzwonił dzwonek. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce. Przez całą godzinę nie mogłam się skupić, myślałam tylko o jednym – o „nim”. O jego włosach, oczach, spojrzeniu, uśmiechu. Moja dusza napawała się cudowną słodyczą jego postaci. Pakowałam właśnie książki. Podeszłam do drzwi, gdy spotkałam to spojrzenie, ten blask oczu. Rumieńce na policzkach. Nie mogłam odezwać się ani słowem… Po prostu, tak jak bym śniła…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego