• Wpisów: 12
  • Średnio co: 178 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 09:58
  • Licznik odwiedzin: 2 979 / 2323 dni
 
kamciag2000
 
- Przepraszam.?
W moich uszach zabrzmiał cudowny głos.
- Sorry, mógłbym przejść? – Pytał z niecierpliwieniem.
Wbita w podłogę, patrzyłam się na niego jak na jakiegoś boga. Jego słodka woń unosiła się w powietrzu, coraz bardziej zwiększając swoją objętość. Czułam jego oddech, lekkie powietrze muskające moją skórę. Zbita z tropu nie mogłam się ruszyć. Wpatrywałam się w jego cudowne oczy. Źrenice, nie skłonne do kłamstwa. Nie mogłam wydać żadnego dźwięku, zupełnie jak wtedy na występie w podstawówce, o którym wspominała Zoey. Czułam go, stał tak blisko, tak blisko, że mogłam wyciągnąć dłoń, by dotknąć jego torsu. Jego twarz była opalona, zadbana, prawdziwa.  Jego ręce prawie stykały się z moimi. Jak wariatka stałam bez żadnego celu w wejściu do klasy. Euforia z jego powodu była zbyt silna, nie mogła przestać atakować. A ja nie byłam w stanie się przed nią bronić. Niall zmarszczył brwi i popatrzył i się na mnie krzywo. Chyba moja postawa lekko go zdziwiła.  Musiałam się jakoś ocknąć, nie mogłam wyjść przed nim na jakiegoś dziwoląga.  Zaczęłam się jąkać. Niewidzialna dłoń, zamykała mi usta, nie wiedziałam co powiedzieć. Odsunęłam się krok i przepuściłam chłopaka. Zrobił kilka kroków i popatrzył się na mnie, jakby czytał w moich myślach. Jakby wiedział, że mi się podoba. Uśmiechnął się z dziecinną łatwością, a jego lśniące, białe zęby jeszcze bardziej zagłębiały jego urok. Był wyjątkowy. Oddalał się coraz bardziej w głąb klasy. Zobaczyłam jak bardzo mnie przenikną, jak bardzo mi się podoba. Wciąż wydawało mi się, jakby stał przede mną, a nasze oddechy stawały się jednością. Znowu stało się coś dziwnego. Może to mi się tylko wydawało. Może z jego powodu dostałam jakiś halucynacji.  Odwrócił jeszcze raz głowę, poczym podbiegł do mnie szybko. Stanął tak blisko, jak wtedy, gdy torowałam mu przejście do klasy. Nachylił się lekko. Chyba wciąż śnię. On to zrobi, zaraz mi coś powie. Czy Zoey wyznała mu,  że mi się podoba?
- A tak w ogóle, to jestem Niall – szepnął, poczym oddalił się do kolegów.
Nie wierzę, że on to powiedział. Nie wierzę w to, że się do mnie odezwał. Wcale tego od niego nie oczekiwałam, ani nie wymagałam.  Mój świat zaczął nabierać kolorów. Byłam taka szczęśliwa, znów zaczęłam wchodzić w stan euforii. Niall wciąż na mnie spoglądał. Uśmiechał się tak słodko, że prawie zapomniałam już o całym świecie. Byłam pogrążona w marzeniach, jednak żadna bajka nie trwa wiecznie. Do klasy weszła właśnie Carmen. Mój idealny świat został właśnie powalony przez „prawdziwy ideał”, który miał mnie totalnie gdzieś. Powolnym krokiem weszła do klasy odpychając mnie na bok. Jej blond loki, opadały swobodnie na ramiona. Jeszcze raz poprawiła swoją  czerwoną szminkę, poczym podeszła do Nialla. Nie, ona to robiła. Nie wytrzymam. Podlizywała się Niallowi, tak po prostu i bez skrupułów. Jeszcze raz przypomniałam sobie, jak bardzo jej nienawidzę. Przybliżyła się do niego, prawie go obejmowała. Miałam wrażenie, że zaraz ją uduszę, limit mojej cierpliwości właśnie się kończył. Jej spojrzenie mnie wykańczało. Próbowała go uwieść. Wytężyłam wzrok. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom tak po prostu ją zignorował. Nawet na nią nie spojrzał. Nie dał jej pola do popisu. Tym razem Nie wygrasz Carmen, nie ze mną. To nie twój czas. Patrzyłam na jej irytację, wściekłość w oczach. Niall zagrał jej na nerwach. Nigdy nie była odepchnięta przez jakiego kol wiek chłopaka.  Nie wiedziała co zrobić , jak go podejść. Była kompletnie rozbita, zdezorientowana.
Nagle, oczy Nialla wylądowały na mnie, a słodki uśmiech znów zawitał na jego twarzy. O nie tylko nie to, nie w tej chwili. Zamknęłam oczy, udawałam, że tego nie było. Szybko przełykałam ślinę. Dlaczego on to zrobił? Akurat teraz, przy niej.  W tym nieszczęśliwym momencie. Zdemaskowana w pośpiechu szukałam miejsca, by się ukryć przed nią, przed jej wzrokiem. Może tego nie zauważyła? Może nie patrzyła akurat w tym kierunku? Aż w końcu nadszedł najgorszy moment w moim życiu. Nasze spojrzenia się spotkały. Zacisnęłam wargi. Była tak wściekła. Wprost zabijała mnie wzrokiem. Widziała to. Zaczęła się zbliżać, a ja nie wiedziałam jak uciec. Przeszywała moje ciało, jakby wbijała w nie milion gwoździ. Była coraz bliżej. Jej twarz stała się pełna nienawiści, nienawiści do mnie. Już wyobrażałam sobie, jak rujnuje mi życie. Rozbija szklaną kulę ochronną, w której się znajduję, poczym bezlitośnie mnie morduję, zabija w męczarniach. Mój świat się sypie, jak proszek.  Zostaję sama, bez niczyjej pomocy. Jej fioletowe obcasy dumnie kroczyły po wykładzinie. Zatrzymała się lekko, gdy do mnie dotarła, przy czym cicho wymamrotała:
- To twój koniec Kate…
Moje oczy z przerażeniem wpatrywały się pustą ścianę. Dzięki radzie Zoey, Niall zwrócił na mnie uwagę, ale niestety Carmen też.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego