• Wpisów: 12
  • Średnio co: 178 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 09:58
  • Licznik odwiedzin: 2 979 / 2323 dni
 
kamciag2000
 
Następnego dnia, pogłębiona tym co widziałam, nie słuchałam na lekcji, nie patrzyłam się na Nialla, nie odwracałam wzroku na Carmen, nie słyszałam jej docinków. Nic do mnie nie docierało. Moją przestrzeń owiewała milcząca pustka. Jakbym była sama. Moje serce zanurzało się w nieznanej mu tajemnicy. Poplątanej i dziwnie bliskiej, choć na oko tak obcej. Przed oczami miałam mroczki. Stukałam ołówkiem o pusty blat biurka, jego monotonny dźwięk, wprawiał mój umysł w zamyślenia. Wciąż nie mogę uwierzyć w to co tam było. Co to oznaczało?! Gubię się w tamtych wydarzeniach.
***
Po powrocie do domu, usiadłam na tarasie. Słuchałam kojącego śpiewu ptaków. Westchnęłam. Szukam natchnienia na moje dalsze życie. Pławię się w żarze upalnego dnia, by móc zaraz pogrążyć się porywającej otchłani marzeń. Odciąć się od uciążliwej rzeczywistości. Patrząc oczyma wyobraźni, nie widzę już tych złych sytuacji. To jest mój azyl, mój własny świat, w nim znajduję ciepło i ukojenie. Widzę Nialla, znów zapragnęłam go zobaczyć, czuć jego miętowy oddech. Stać tak blisko niego.  Spojrzeć w jego szafirowe oczy. Wyobrażałam sobie, że stoi tuż obok mnie. Złoty blask słońca oświeca jego miodową grzywkę i wyrzeźbioną sylwetkę. Obejmuję mnie czule, szepcząc do ucha miłe słowa. Jego ramiona delikatnie się na mnie zaciskają. W jego objęciach czuję się bezpieczna. Jakbym unosiła się powietrzu. Jego perfumy zmieszane z naturalną słodyczą jego woni, oplatają moje nozdrza, roznoszą się w powietrzu, tańczą po tafli wody. Usłyszałam jakieś kroki, zaniepokojona byłam zmuszona przestać marzyć. Moje wargi schną. Życie przywołuję mnie do porządku.
- Kate?! – zabrzmiał dość łagodny, lecz zdecydowany głos mamy. Przeniosła na mnie wzrok.
Wzdrygam się z niesmakiem. Znowu udaję. Zawsze udawała. Jak mogła mi nie powiedzieć?! A teraz to czego chcę?! Dla niej życie to gra, czysty teatr, a dla mnie dorastanie w niewiedzy. Przejście, księga, niezrozumiała historia – co to ma być?! Co to ma znaczyć?! Czy ona uważa mnie za głupią?! Już dawno nie jestem dzieckiem.
– Wychodzę dzisiaj na ważne spotkanie. Zostaniesz w domu – Odparła, poczym jeszcze raz na mnie zerknęła, jakby chciała się upewnić czy wszystko zrozumiałam i opuściła taras. Przekrzywiłam głowę z grymasem. Moje domysły nic nie wskórają. Muszę się dowiedzieć więcej. Potrzebuję na to wszystko dowodów.  Przeczytam do końca książkę. Niemiły wyraz twarzy, przerodził się w nieprzyzwoity uśmiech. Muszę działać jak najszybciej. Po wyjściu mamy. To musi mieć jakiś sens, jakieś znaczenie. W upalny dzień powietrze staje. Zwilżam wargi. Słabo mi. Moje serce rozrywa stan niepokojącej ciekawości. To jest w moim domu, to jest coś więcej, niż jakaś historia. Tylko co? – pytam, lecz nie dostaję odpowiedzi. Dryfuję po nieznanym lądzie, moja skóra robi się szorstka, męczy się skwarnym upałem. Wstaję z tarasowego krzesła, poczym wchodzę do domu. Miły powiew klimatyzacji łagodzi podrażnienia. Owiewa moje włosy. Smakuje w moich suchych wargach. Od środka przeszywa mnie pustka wczorajszego dnia, tego dziwnego wydarzenia.
Opadam na kanapę, czekając aż mama opuści dom. Patrzę się w pustą szybę, nie ma w niej nic wyjątkowego, a jednak po coś ją  wymyślono, czemuś służy. Tak samą jest z tą księgą. Usłyszałam powolne kroki mamy, zbliżające się ku wyjściu. Moje nogi nerwowo się wierciły, już wprost nie mogłam się doczekać. Jednak wciąż natarczywie musiałam pozbywać się złudzeń i udawać przed mamą, że kompletnie nie mam żadnych planów i potwornie się nudzę. Zdaję się, że jestem dobrą aktorką, gdyż, za chwilę usłyszałam jej głos, dobiegający zza przedsionka:
- Jak chcesz to umów się z jakimś znajomym Kate. Może Zoey ma czas. Przecież widzę, że się nudzisz – zasugerowała z lekką goryczą.
Dusiłam w sobie dumę z dobrze wykonanego zadania, a może to ekscytacja? Niecierpliwość przed przeczytaniem dalszej części nieznanej księgi. Na powieki opadł mi cień, zachmurzone słońce. Dźwięk zatrzaśniętych drzwi, wprawił moje serce w wibracje. Cała pulsuję. Ni koma duma przechodzi w zachwyt. Uświadamiam sobie, że zostałam sama, mogę zrobić teraz to co pragnę. To co mnie tak flustruje. Przenika moją dusze, nie daję jej spokoju. Czuję jak opuszki palców wbijają się poduszkę. Jak najszybciej staję na nogi, nie mogąc pozbyć się tej myśli, a jednocześnie dążę do jej spełnienia. Wyczuwam miękki, aksamitny dywan pod stopami. To te miejsce. Sama nie wiem na co jeszcze czekam. Klękam, jestem cała roztrzęsiona, a jednak każda myśl na ten temat krępuję mi ruchy, ściska je, jak najbliżej ciała, by przypadkiem nie popełniły jakiegoś głupiego błędu. Ale nie tracę czasu na takie przemyślenia. Moja ręka wibruję po dywanie. Zwijając go, wydaję się, że potulnie go gładzi. Głaszcze, jak pupila. Czuję wieczko i drewnianą klapę. Jej smród, automatycznie przemienia się w zapach. A smolisty kolor, sprawia wrażenie aksamitnej czerni. Sięgam za wieczko. W mgnieniu oka znajduję się na dole. Połyskujący marmur cieszy moje oko. Staję się radosne. Wypełnia w nim pustkę. Wilgotne ściany wprawiają moje serce w niebo wzięcie. Moja skóra znów jest gładka i nawilżona. Opary moczą moje wargi. Biegnę ku światłu, radośnie świerzbię nogami. Czuję, że żyję, że zaraz rozwiąże tą zawikłaną zagadkę. Moje serce już nie płacze, lecz najwidoczniej kipi zachwytem. Widzę księgę, próbuję ugasić zanadto impulsywne emocję. Otwieram ją, przebierając niespokojnie nogami. Próbuję odnaleźć fragment, który zgubiłam. Wytężam wzrok, patrzę na tą linijkę. Zaciskam wargi i kończę to chodzące mi po myśli zdanie:
(…) jednak posiadają nadprzyrodzone zdolności do przenikania do ludzkiego świata.
Wzdrygam się.
Są wśród was…
Na te słowa robi mi się nie dobrze, jakby czytała mi w myślach, a to przecież tylko książka. Z coraz większą ciekawością czytam dalej
Mają zdolności o których nawet ludzkiemu plemieniu się nie śniło. Pragną wykończyć najpierw swój, a potem świat ludzi. Nie da się ich poznać, ponieważ wyglądają tak samo, ale są źli i aroganccy. Ich moc słabnie w ludzkim świecie, dlatego nie są w stanie mordować. Lecz mogą cię wykończyć psychicznie. Kiedy przyjdzie czas nagromadzą armię i po zabijają każdą ludzką istotę – razem mają na to dość siły. Lepiej przygotuj się na śmierć. Teraz obserwują ludzki tryb, by wyczuć ich słabe punkty. Już niedługo nastąpi koniec świata…
Gwałtownie przerwałam, zaczęłam raptownie wdychać nasączone wilgocią powietrze. Moje serce słabło.  Spojrzałam na książkę – dalsze strony były puste. Zdziwienie i lęk opanował moje myśli. Już chciałam zamknąć księgę, gdy ponownie zobaczyłam litery w miejscu gdzie ich przedtem nie było. To chore! Jednak czytałam dalej.
Musisz pomóc Kate!
Zamknęłam oczy, poczym wmawiałam sobie, że to tylko chore przywidzenie. Mój wzrok powędrował na chwilę w innym kierunku, a serce biło, jak szalone.
Nie odwracaj głowy, tylko czytaj dalej! To koniec świata. To nasz koniec, TWÓJ KONIEC…
O co tu chodzi?!! Przerażenie przejęło nade mną kontrolę. „Pomocy”! – chciałam krzyknąć, lecz zdołałam wydobyć tylko pojedynczy jęk. Czułam się, jak w jakimś horrorze. Skąd książka znała moje imię?! Skąd wiedziała co ja robię?! Spływał po mnie zimny pot. Lęk opanował doszczętnie moje słabe serce. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Wystraszona rzuciłam się do ucieczki. Moje czoło było lodowate. Myśli pełne złudzeń i cierpienia. Moje serce krwawiło, po tym co widziałam. Łomotało, jęcząc i boląc o pierś. Bałam się. Poczułam jego smak, smak strachu, lecz nie delektowałam się nim, ale jak najprędzej próbowałam się go pozbyć. To jakiś koszmar, jednak miałam wrażenie, że nie tak prędko się z niego obudzę. Czułam jak wysiadam od środka, słabnę. Moje serce raptownie się rozrywa. Czym prędzej biegnę po schodach, mając nadzieję na azyl po tym co widziałam. Nie wiem czy zdołam się po tym pozbierać. Zdaję się, że teraz to moje życie stało się jedną wielką książką…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego